rozdział I. W pochmurny, deszczowy dzień Marian wraz z Julkiem szli do spółdzielni po chleb. W drodze zatrzymali się przed domem Pestki, aby ją poinformować, że na ich wyspę wtargnął obcy. Wspólnie zdecydowali, że gdy tylko przestanie padać, pójdą na wyspę i rozprawią się z tym zuchwalcem. Idąc dalej chłopcy wstąpili też Charakterystyka Zenka Wójcika "Ten obcy" Zenek Wójcik był głównym bohaterem lektury pt.: " Ten Obcy ". Miał 16 lat pochodził z Wrocławia. Uciekł z domu, ponieważ jego ojciec był alkoholikiem, matka zmarła. Wyruszył na poszukiwanie wuja 10. Dlaczego Zenek ponownie wrócił na wyspę? Chciał oddać pieniądze Uli (ponieważ ją kochał). 11. Kto pomógł obcemu odnaleźć wujka? Doktor Zalewski (ojciec Uli), komendant Kowalski. 12. Jak się zakończyła przygoda Zenka? Pojechał z głównymi bohaterami i ojcem Uli na peron, gdzie wsiadł do pociągu a na miejscu czekał na 58,741 rozwiązań. Irena Jurgielewiczowa, "Ten obcy" - quizy i testy z lektury. Sprawdź swoją wiedzę i przekonaj się, ile pamiętasz z książki. Najnowsze quizy w dziale: Ten obcy. Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o opisz jak potoczy sie dalsza przygoda zenka lektura Ten Obcy miloqweqweqwe12 miloqweqweqwe12 23.10.2017 Transcript. Lekcja 1. Temat: "Ten obcy" opowieścią o niezwykłej przyjażni, jaka połączyła grupkę dzieci. cel lekcji: Poznam autorkę powieści; sprawdzę stopień znajomości lektury. Kliknij w zdjęcie i przeczytaj informacje. Test z treści lektury ,,Ten Obcy” Ireny Jurgielewiczowej. Super! Jak nazywali się główni bohaterowie? Zenon Wójcik,Marian Pietrzyk, Julek Miler,Pestka Ubyszówna i Ula Zalewska. Zenon Wójtczak,Marian Pietrzyk,Julek Miler,Pestka Ubyszówna i Ula Zalewska. Zenon Wójcik,Marian Pietrzyk,Julek Pietrzyk,Pestka Ubyszowa,Ula Zalewska. aHhtTo. didi105 zapytał(a) o 21:34 Najciekawsza przygoda z '' Ten obcy'' ? Oprócz tego, że Zenek uratował dziecko. ! :) 0 ocen | na tak 0% 0 0 Odpowiedz Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 21:35 Łał, jakże ja to dawno czytałam, wiem że płakałam na tym jak Zenek na końcu tej Uli (chyba?) dał list w którym wyznał że ją kocha. : 3 0 0 poniasz odpowiedział(a) o 22:47 Jak napisał w liście do Uli "Moja miłość do Ciebie..." 0 0 Uważasz, że ktoś się myli? lub Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Ten obcy Tytuł powieści Jurgielewiczowej niewiele mówi o treści utworu. Wskazuje na spotkanie z „obcym”, z czymś nieznanym, nowym i odmiennym. „Mały słownik języka polskiego” definiuje słowo „obcy” jako: „nie należący do jakiegoś kręgu osób, spraw, rzeczy; niewłaściwy komu; cudzy”. W powieści zwrot „ten obcy” pojawia się po raz pierwszy, gdy Ula z Pestką, dzięki warczeniu psa Dunaja, poznają, że w ich szałasie na wyspie ktoś jest: Rozgarniając gałęzie, dobrnęły do polany, stałego miejsca spotkań. Zatrzymały się u jej skraju i natychmiast odruchowo cofnęły się o krok między tarniny. Dunaj stał nieruchomo przed krzakiem leszczyny, którego rozłożyste, zwisające do ziemi gałęzie tworzyły zieloną kopułę i który załoga uważała za swój namiot. Kiedy pies wyczuł dziewczęta za sobą, obejrzał się, po czym wrócił do poprzedniej pozycji i zawarczał znowu. — Ktoś tam jest! — rzekła Pestka i oczy się jej roziskrzyły, jak zawsze w obliczu niezwykłych zdarzeń. Ula pobladła lekko i powiedziała niepewnie, schrypniętym szeptem: — To pewno ten obcy. Ponownie wyraz „obcy” pojawia się, gdy Pestka mówi o Uli, że ta boi się obcych. „Obcym” okazuje się Zenon Wójcik, który uciekł z wrocławskiego domu, ponieważ jego ojciec znęcał się nad nim. Chłopak „wziął się nie wiadomo skąd i nie wiadomo, jakie miał zamiary”. Udał się na samotne poszukiwanie brata zmarłej matki – Antoniego Janicy. To jedyny krewny, który mógłby się nim zająć. Paczka uznała, że „zjawienie się na wyspie kogoś obcego mogło zapowiadać bardzo niezwykłe zdarzenia”. Początkowo Zenek jest ostrożny i nieufny. Niewiele o sobie mówi, odrzuca pomoc. Po wizycie u lekarza ucieka, ponieważ boi się powrotu do domu. Ponadto ciąży na nim występek – na jarmarku ukradł przekupce pięćdziesiąt złotych. Samodzielność chłopaka imponuje młodszym kolegom, jednak potępiają jego przestępczy czyn, nie znając motywów postępowania włóczęgi. Gdy Zenek wrócił na wyspę nie był już obcy, o czym świadczą słowa Julka wypowiedziane na jego widok: „Myśleliśmy, że jest tu ktoś obcy”. Zenek, mimo swojego występku, był dla paczki młodych ludzi z Olszyn kimś ważnym. Podziwiali go i szanowali. Jednak gdy wpadł w tarapaty złamali dane mu słowo i powiedzieli o jego problemie dorosłym. Dzięki temu cała „przygoda”: zakończyła się szczęśliwie. Inny wymiar obcości możemy obserwować na podstawie losów Uli. Jej ojciec rozwiódł się z mamą, ponieważ pokochał inną kobietę. Mama Uli zmarła, a wychowywały ją ciotki. Wobec ojca zachowywała się ozięble, z dystansem. Nie chciała go o nic prosić. Uważała, że „jest traktowana jako obca, więc niech naprawdę jest obca”. Podkreślała: „przykro było powiedzieć, że w domu własnego ojca czuje się jak obca”. Okazało się, że tak naprawdę ojciec od zawsze się nią interesował, bał się jednak odrzucenia. Dzięki szczerej rozmowie przełamali dzielące ich bariery i odzyskali siebie inne artykuły:Partner serwisu: kontakt | polityka cookies W powieści przedstawiła autorka wakacyjne przygody czwórki przyjaciół. Monotonię letniego wypoczynku na wsi przerywa niespodziewanie pojawienie się obcego chłopca, na ich ulubionej wysepce. Przybysz jest chory, ma przebitą szkłem stopę, która sprawia mu wiele bólu. Początkowo dzieci traktują chłopca z dystansem. Szybko jednak rodzi się w nich współczucie i chęć niesienia pomocy. Dowiadują się, że Zenek wędruje autostopem w poszukiwaniu swojego wujka. Obcy jest bardzo małomówny, nawiązuje jednak ciche porozumienie z artykuł aby odblokować treśćW powieści przedstawiła autorka wakacyjne przygody czwórki przyjaciół. Monotonię letniego wypoczynku na wsi przerywa niespodziewanie pojawienie się obcego chłopca, na ich ulubionej wysepce. Przybysz jest chory, ma przebitą szkłem stopę, która sprawia mu wiele bólu. Początkowo dzieci traktują chłopca z dystansem. Szybko jednak rodzi się w nich współczucie i chęć niesienia pomocy. Dowiadują się, że Zenek wędruje autostopem w poszukiwaniu swojego wujka. Obcy jest bardzo małomówny, nawiązuje jednak ciche porozumienie z Ulą. Dzieci postanawiają, że nowy kolega pozostanie na wyspie do czasu jego wyzdrowienia. Budują mu prowizoryczny szałas z miejscem do spania i przynoszą z domu skromne posiłki. Przyrzekają sobie, że sprawa Zenka pozostanie ich tajemnicą, której nie zdradzą nikomu. Namówili chłopca, by skorzystał z pomocy doktora Zalewskiego. Po założeniu opatrunku, lekarz proponuje mu pobyt w szpitalu, jednak Zenek ucieka. Na wyspie dzieci spędzają wesoło czas. Zenek pomaga Uli oswajać bezdomnego psa o imieniu Dunaj. Marian i Julek organizują wyprawę rowerową do Strykowa, gdzie chcą odnaleźć wujka Zenka, która niestety nie przynosi rezultatów. Ula przypadkiem widzi, jak Zenek płacze po otrzymaniu tej wiadomości. Dyskretnie się wtedy wycofuje i nikomu o tym nie mówi. Wkrótce Zenkowi kończą się pieniądze, a dzieciom coraz trudniej przynosi się jedzenie w tajemnicy przed rodziną. Pewnego dnia dwaj chłopcy z wioski obrzucają kamieniami Dunaja, wtedy Zenek staje w obronie psa. Z pomocą przychodzą mu Marian i Julek i dzięki temu, bójka kończy się ich zwycięstwem. Kolejną przygoda ma miejsce przed wiejskim sklepem, do którego poszli, by kupić oranżadę., wtedy to są świadkami, jak przejeżdżający traktor płoszy konie stojące przy wozie, na którym matka pozostawiła bez opieki małe dziecko. Zenek rusza na ratunek i z narażeniem życia ujarzmia konie i ratuje chłopczyka. Jadnak unika wdzięczności ze strony matki dziecka i podaje fałszywe nazwisko. Rozgłos go przeraża. W oczach przyjaciół staje się bohaterem, co ma wpływ na kolejne wydarzenie, ponieważ gdy chłopiec proponuje im wyprawę po jabłka do cudzego sadu, idą z nim, nie chcąc być tchórzami. Jedynie Ula nie uczestniczy w kradzieży, bardzo przeżywa to zdarzenie. Pewnego dnia Marian, który był dziadkiem na jarmarku w Łętowie, przynosi wiadomość, że Zenek ukradł przekupce 50 złotych. Dzieci są zdziwione tą informacją, wtedy Zenek odchodzi z wyspy. Wieczorem odwiedza Ulę i mówi jej, że dokonał kradzieży z głodu, opowiada jej o śmierci matki i ojcu uzależnionym od alkoholu, od którego uciekł. Zdradza jej również cel dalszej podróży, którym jest Warszawa. Po odejściu Zenka dzieci żałują sądu, który na niego wydały. Ula dręczona współczuciem dla kolegi, postanawia zarobić u sadownika pieniądze, pracując przy zbiorze porzeczek. Pieniądze postanawia oddać przekupce, którą okradł Zenek. Chłopak powraca na wyspę i podejmuje pracę przy żniwach. Wtedy to pojawia się nowe niebezpieczeństwo, ponieważ chłopcy, którzy rzucali kamieniami w Dunaja, odkryli obecność Zenka na wyspie i informują o o tym milicję. Julek podsłuchuje jednak ich rozmowę i wspólnie postanawiają ratować kolegę. Pestka prosi matkę o pomoc, natomiast kobieta udaje się po radę do doktora Zelewskiego, który postanawia zatrzymać go u siebie. Prosi milicjantów o wyrozumiałość, uzyskuje od nich pomoc w odnalezieniu wujka Zenka-Antoniego Janicy. Wtedy wujek Zenka zostaje odnaleziony, a chłopiec wyjeżdża do niego. Na pożegnanie daje Uli list z wyznaniem miłosnym. Wszyscy odprowadzają Zenka na stację i obiecują sobie wzajemną korespondencję. *** W pobliżu osady Olszyny na rzece Młynówce jest niewielka wyspa, która powstała w wyniku ostatniej powodzi. Dwaj bracia cioteczni, Marian Pietrzyk i Julek Miler, przynieśli ze wsi żerdzie i ułożyli z nich kładkę, prowadzącą na wysepkę. W układaniu mostku pomagały im Pestka Ubyszówna i Ula Zalewska. Dzieci uznały wyspę za swoją własność i postanowiły pilnować, aby dorośli nie dowiedzieli się o jej istnieniu. Jakiś czas później, we wtorek 11 lipca, w dzień dżdżysty i chłodny, wydarzyło się coś, co na zawsze pozostało w ich pamięci. Obcy się zjawia Marian i Julek stali pod domem Pestki, ukryci przed deszczem pod rozłożystym kasztanem. Julek zagwizdał, udając głos trznadla i oboje z niecierpliwością wpatrywali się w okno pokoju dziewczyny. Po jakimś czasie ukazała się w nim Pestka i usiadła na parapecie, przerzucając nogi na zewnątrz. Obok niej stanęła matka, uśmiechając się przyjaźnie do chłopców. Zaprosiła ich do domu, lecz Marian niezręcznie wyjaśnił, że idą po chleb do spółdzielni. Pani Ubyszowa nie nalegała dłużej i wycofała się w głąb mieszkania. Wówczas Pestka zeskoczyła z parapetu i zbliżyła się do chłopców. Marian poinformował ją, że ktoś był na wyspie. Julek wyjaśnił, iż poprzedniego wieczoru wrócili na wysepkę po scyzoryk i odkryli, że na ktoś rozpalił na polance ognisko. Przeszukali teren, lecz nikogo nie znaleźli. Marian był przekonany, że to musiał być jakiś chłopak z Olszyn. Pestka zaklęła i zapewniła, że wyrzucą intruza z ich wyspy. Julek, najmłodszy z grupki przyjaciół, chciał tam natychmiast iść, lecz Marian przypomniał mu, że muszą pomóc babce. Pestka uznała, że na razie nie muszą się denerwować i pójdą na wyspę, kiedy przestanie padać deszcz. Kiedy wszystko ustalili, wdrapała się na okno, a chłopcy ruszyli wiejską drogą. Julek dopytywał kuzyna, czy będą musieli pobić intruza, aby przepędzić go z wysepki. Marian milczał, najwyraźniej niezainteresowany pomysłem malca. Julek uznał, że Pestka jest fajna, a Marian przyznał, że dziewczyna na ładne oczy, dodając, iż Julek dostrzeże to, jak będzie starszy. Dotarli do domu Uli, przed którym stała rozklekotana dekawka doktora Zalewskiego. Przekazali dziewczynie wiadomość, że Pestka zaraz do niej przyjdzie, a potem skręcili w stronę spółdzielni. Marian wyjaśnił, że Ulka może się podobać, ponieważ jest zgrabna i ma ładne włosy. Opinia ta oburzyła Julka, który był przekonany, że Ula wszystkiego się boi i nie powinna należeć do załogi. Obaj wiedzieli jednak, że Pestka nigdzie nie ruszy się bez przyjaciółki i musieli zadowolić się ich towarzystwem, ponieważ w części wsi, w której mieszkali, nie było chłopców w ich wieku. Tymczasem Ula wróciła do domu, by przygotować kawę dla ojca, który wstąpił na kilka minut do domu w drodze do ambulatorium. Doktor Zalewski usiadł przy stole i przez parę minut w milczeniu obserwował córkę. Wreszcie poprosił, aby usiadła przy nim. Ulka spełniła jego życzenie, ponieważ przed przyjazdem na wakacje obiecała sobie, że będzie się stosowała do życzeń ojca, lecz nie zrobi żadnego kroku, żeby przekroczyć mur, jaki ich dzielił. Mężczyzna początkowo szukał porozumienia, ale wkrótce, zajęty obowiązkami, zaniechał tych prób. Odczuwał upór i niechęć dziewczyny, która zdawkowo odpowiadała na jego pytania i przez większość czasu nie odzywała się do niego. Odsunął pustą filiżankę i przeszedł do gabinetu. W chwilę później zjawiła się Pestka, roześmiana i radosna. Wiadomość o tym, że ktoś obcy był na ich wyspie, nie wywarła wrażenia na Uli. Cieszyła się, że pada deszcz i będzie mogła mieć przyjaciółkę tylko dla siebie. Pestka przysunęła stół w stronę pieca, usiadła na nim i oparła stopy o brzeg ciepłej blachy. Nieoczekiwanie do kuchni wszedł doktor Zalewski, więc zerwała się, zaskoczona jego obecnością w domu i uśmiechnęła się. Ula ze zdziwieniem zauważyła, że ojciec również się uśmiecha i poczuła zazdrość. Mężczyzna pożegnał się, a kiedy wyszedł Pestka stwierdziła, że nie jest tak surowy, jak mówiła przyjaciółka. Ulka pomyślała, że ojciec jest miły, ale dla Pestki. Postanowiły zostać w kuchni i zaczęły rozmawiać. Ula słuchała jej opowieści jak bajki o rodzinie z prawdziwą matką i prawdziwym ojcem. Nieoczekiwanie Pestka zapytała, dlaczego Ulka po raz pierwszy jest u ojca na dłużej. Przyjaciółka zaczerwieniła się, czując popłoch. Odparła, że ciotki wolały, żeby była z nimi. Ubyszówna uznała, że to dość ciekawe poznać ojca, kiedy jest się dużą. Ula z żalem pomyślała, że ojca powinno się mieć od początku i nagle postanowiła powiedzieć Pestce wszystko tak, jak wyglądało naprawdę. Poczuła, że jest wewnętrznie gotowa do zwierzeń i odetchnęła głęboko, podnosząc głowę. Pestka nie siedziała już jednak przy kominie, lecz stała przy otwartym oknie, zadowolona z tego, że już przestało padać. Nieświadoma tego, jak bardzo w tej chwili Ula poczuła się urażona, oświadczyła, że mogą iść na wyspę. Ubyszówna odwróciła się, ukrywając załzawione oczy i opanowawszy się, podeszła do przyjaciółki. Wyszły z domu i Pestka z radością ruszyła przodem, nucąc piosenkę. Ula niechętnie szła za nią, z żalem myśląc, że następna okazja do szczerej rozmowy nie nadejdzie szybko. Za wsią, w pobliżu niewielkiego zagajnika, dostrzegły bezdomnego psa, który patrzyła na Ulkę. Dziewczyna zdziwiła się, że zwierzę odważyło się przyjść za nimi tak daleko. Z litości dokarmiała go i chciała oczyścić jego sierść z ostów, lecz kundel nie pozwalał zbliżać się do siebie. Zawołała w jego stronę imieniem, które nadała mu kilka dni temu, a pies zamachał ogonem. Pestka przestała się nim interesować i ruszyła w dalszą drogę, gotowa do obrony wyspy. Ulka pomyślała, że przyjaciółka pod wieloma względami jest dziecinna i obejrzała się na Dunaja, ciekawa, co zrobi. Pies po chwili ruszył za dziewczętami, zachowując bezpieczną odległość. Wkrótce dotarły nad rzekę i przedostały się po pniu przewróconej topoli na wysepkę. Ubyszówna odwróciła się, obserwując, jak pies przepływa rzekę. Kundel wyszedł na brzeg i zaczął węszyć. Zaciekawione, poszły za nim i nagle usłyszały głuche warczenie. Rozgarniając gałęzie zarośli, przedarły się na polanę i odruchowo cofnęły się. Pies, warcząc, stał przed krzakiem leszczyny. Dziewczęta domyśliły się, że ktoś tam musi być. We dwoje Pestka była wzburzona faktem, że ktoś ukrył się w miejscu ich spotkań. Ula próbowała namówić ją do powrotu do domu, lecz dziewczyna odważnie podeszła do leszczyny i zajrzała pod gałęzie. W cieniu krzewu spał młody chłopak. Cofnęły się zdziwione w stronę zarośli. Zagniewana Pestka była pewna, że nie zna intruza. Nie zważając na niemy protest przyjaciółki, postanowiła pobiec po Mariana i Julka. Po chwili Ulka została sama, nie wiedząc, co ma robić. Myśl, że musiałaby rozmawiać z nieznajomym, wzbudzała w niej paniczny strach. Sytuacja wydała się jej dość dziwna. Fakt, że przybysz zjawił się na wyspie w tak złą pogodę, budził jej niepokój. Okrążyła polanę i stanęła za leszczyną tak, aby w każdej chwili móc niepostrzeżenie się wycofać. Nieznajomy poruszył się i jęknął. Dostrzegła, że jego lewa stopa owinięta jest brudnym gałganem. Wówczas lęk ją opuścił i poczuła litość. Usiadła na trawie w pobliżu szałasu i pogrążyła się w rozmyślaniach. W pewnej chwili uświadomiła sobie, że chłopak nie śpi i wpatruje się w nią szeroko otwartymi oczami. Był zaskoczony jakby miał przed sobą jakąś zjawę. Spytał ją, co robi na wyspie. Ula zaczerwieniła się, wyjaśniając, że czekała aż się obudzi, sądząc, iż potrzebuje pomocy. Uśmiechnęła się nieśmiało, dostrzegając, że twarz chłopaka jest nieprzychylna. Starała się zachować spokój i dodała, że przypuszcza, iż nieznajomy jest chory i ma gorączkę. Natychmiast ukrył chorą nogę pod zwisającymi gałęziami i odparł niedbale, że to nic wielkiego. Roześmiał się, tłumacząc, że stopę przebił szkłem trzy dni temu i wczoraj spuchła. Ula milczała, nie chcąc, by znów wyśmiał jej radę. Nieznajomy zwrócił uwagę na Dunaja. Wyjaśniła, że to nie jej pies, lecz czasem go dokarmia. Chłopak stwierdził, że zwierzę było najwyraźniej bite i dlatego jest nieufne. Ula zawołała psa i wyciągnęła ku niemu rękę. Kundel machał ogonem, nie podchodząc. Przybysz patrzył na nią i nagle spytał, jak ma na imię. Odpowiedziała, wahając się, czy nie spytać go o to samo. Opowiedział, że śniło mu się, iż spada w przepaść i bał się, lecz po przebudzeniu ujrzał ją. Dziewczyna siedziała nieruchomo, ze spuszczonymi oczami, wzruszona jego słowami. Po dłuższym milczeniu spojrzała w jego stronę i dostrzegła, że leży skulony, z trudem powstrzymując wstrząsające nim dreszcze. Przestraszona, postanowiła rozpalić ognisko i pobiegła w stronę plaży. Z niewielkiej skrytki w spróchniałym pniu wierzby wzięła zapałki. Potem napełniła puszkę wodą i wrzuciła do niej kilka listków mięty. Pośpiesznie wróciła na polanę i zaczęła zbierać chrust. Z trudem rozpaliła ogień i zagotowała wodę w blaszance. Podała puszkę chłopakowi, przepraszając, że to nie herbata. Wypił wszystko, uśmiechając się. Pobiegła po kolejną wiązkę chrustu, a kiedy wróciła przybysz spał. Usiadła w pobliżu, zastanawiając się, dlaczego przyjaciele nie nadchodzą. Kilka minut później usłyszała kroki i wyszła naprzeciw towarzyszom. Wyjaśniła, że chłopak jest chory. Wiadomość ta zdziwiła ich. Chłopcy podeszli do szałasu i uważnie przyjrzeli się nieznajomemu. Marian stwierdził, że chłopak na pewno nie pochodzi z Olszyn. Ula wyznała, że przez jakiś czas rozmawiała z obcym, lecz nie spytała go, skąd przyszedł. Zaczęli zastanawiać się, w jaki sposób znalazł się na wyspie. Marian uznał, że powinni odprowadzić go do domu. Julek zaproponował, by chłopak przez jakiś czas pomieszkał z nimi u dziadków, ale Marian spojrzał na niego lekceważąco. Pestka stwierdziła, że powinni obudzić nieznajomego. Odwrócili się w stronę szałasu i dostrzegli, że chłopak już nie śpi i wpatruje się w nich oczami błyszczącymi gorączką. Odrzucona pomoc Przez chwilę panowała cisza, a nieznajomy przyglądał się im z uwagą, jakby chciał wyczuć, czego może się spodziewać. Pierwszy zbliżył się do niego Julek, dopytując, skąd wziął się na ich wyspie. Obcy spojrzał na niego kpiącą i odparł, że nie muszą się bać, ponieważ zaraz sobie pójdzie. Urażona Pestka powiedziała, że się nie boją. Chłopak niedbale wyjaśnił, że przyszedł z daleka i większość drogi przebył autostopem. Marian i Julek popatrzyli na niego z podziwem, a w oczach Pestki pojawiła się ciekawość. Julek spytał przybysza, dokąd się udaje, lecz chłopak uparcie milczał. Zagniewany, oznajmił, że zaraz opuści wyspę. Wszyscy zamilkli, nie widząc, jak mają się zachować. Ula odniosła wrażenie, że mają przed sobą kogoś zupełnie innego niż chłopak, z którym rozmawiała, kiedy byli na wyspie tylko we dwoje. Nieznajomy zdawał się być obojętny, kpiący, a nawet chwilami wrogi i w ogóle nie zwracał na nią uwagi. Pomyślała, że z nią był szczery, a teraz – przed załogą – kłamał. Chwilę później straciła tę pewność. Julek przysunął się do obcego i zaproponował, aby został. Wszyscy z wyczekiwaniem wpatrywali się w twarz nieznajomego. Zmusił się do uśmiechu i wspierając się na grubej gałęzi, podniósł się. Kiedy stanął, na jego czole pojawiły się krople potu. Pomimo bólu postanowił wyciąć dla siebie jakiś kij i wyruszyć w dalszą drogę. Swoją pomoc natychmiast zaofiarował Julek. Pestka skinęła na Mariana i Ulkę, aby poszli za nią. Kiedy oddalili się od szałasu, powiedziała, że chłopak nie może iść z chorą nogą i należy zaprowadzić go do doktora Zalewskiego. Ula, która postanowiła, że nigdy nie poprosi ojca o pomoc, toczyła wewnętrzną walkę ze swoim uporem. Po chwili wahania, odparła, że ojciec przyjmuje od piątej. Tymczasem obcy stał oparty o pień drzewa i przyglądał się Julkowi, który oczyszczał leszczynowy pręt z bocznych gałązek i liści. Pestka podeszła do niego, zapewniając, że nie mają zamiaru wtrącać się w jego sprawy, lecz powinien iść do lekarza. W pierwszej chwili spojrzał na nich zdumiony, a potem wykrzyknął, że zwariowali, a on nie ma czasu na chodzenie do doktora. Ubyszówna nie przejęła się jego słowami. Wyjaśniła, że rana na pewno jest zabrudzona i może dojść do zakażenia. Na twarzy chłopaka pojawił się strach. Ula poprosiła go, aby się zgodził na ich propozycję. Mruknął, że lekarz zapewne go nie przyjmie, lecz dziewczyna dodała, że poprosi o to ojca. Popatrzył na nią zaskoczony, a wtedy Pestka uznała, że powinni już ruszyć do Olszyn, żeby zdążyć na piątą. Obcy odparł, że nie lubi spacerować z całą bandą i obiecał, że sam dojdzie do wsi. Ula poprosiła przyjaciółkę, aby zostawiły go z chłopcami. Odchodząc usłyszały, jak nieznajomy tłumaczy Marianowi i Julkowi, że będzie musiał rozciąć but, żeby nałożyć go na spuchniętą stopę. Julek natychmiast zaoferował, że przyniesie stary kapeć dziadka i pobiegł do domu. Wtedy Ula wyjaśnił Pestce, że obcy najwyraźniej wstydził się brudnej szmaty, którą obwiązał nogę i dlatego nie chciał iść w towarzystwie dziewcząt. Jakiś czas później Ulka krążyła nerwowo pod drzwiami gabinetu ojca, czekając, aż wróci do domu. Pani Cydzikowa obserwowała ją, zdziwiona zachowaniem dziewczyny i uspokajała ją, tłumacząc, że doktor pewnie nie może wydostać się ze szpitala. Wreszcie zza zakrętu wyłoniła się dekawka pana Zalewskiego. Ula weszła do gabinetu i nieśmiało poprosiła o pomoc. Ojciec spojrzał na nią wyraźnie ucieszony, więc szybko dodała, że to właściwie prośba Mariana i Julka. Mężczyzna zgodził się przyjąć chłopaka, zapewniając, że nie będzie chciał za to pieniędzy. Dziewczyna wyszła na werandę, gdzie czekali już na nią chłopcy. Zaprowadziła obcego do poczekalni i zapukała do drzwi gabinetu. Potem wyszła przed dom. Julek poinformował ją, że chłopak nazywa się Zenon Wójcik, lecz poza nazwiskiem nie dowiedzieli się niczego nowego. Marian uznał, że zrobili wszystko, co mogli zrobić i muszą wrócić do domu na kolację. Po chwili odeszli, a Ula usiadła na werandzie i nie potrafiła skupić myśli. Zza ściany dobiegały ją głosy pacjentów, skarżących się na dolegliwości. Ojciec odpowiadał im ze spokojem i życzliwością, która ją zaskakiwała. Nie chciała uwierzyć w to, że jej ojciec mógł być dobry, ponieważ miała dowody na to, że jest złym człowiekiem. Nagle usłyszała głos Zenka i drgnęła. Chłopak mówił burkliwie, a lekarz odpowiadał mu łagodnym tonem. Wyczuła, że Zenek boi się, widząc, że doktor Zalewski przygotowuje narzędzia do przecięcia rany. Po zabiegu ojciec wypisał receptę, tłumacząc, że chory powinien leżeć przez trzy dni w łóżku i przyjmować lekarstwa. Poprosił, aby Zenek przekazał zalecenie matce i poradził, aby rodzice odebrali go z gabinetu. Chłopak niechętnie wyjaśnił, że nie mieszka w Olszynach i podróżuje autostopem. Jego odpowiedź zmartwiła lekarza. Ze spokojem powiedział, że odwiezie Zenka do szpitala w Łętowie, ponieważ nogę należało podleczyć i poprosił, żeby poczekał w poczekalni aż skończy przyjmować pacjentów. Zenon opuścił gabinet, a zmartwiona Ula przysiadła na schodkach, wiodących do ogródka. Podświadomie czuła, że decyzja ojca musiała wywołać bunt Zenka, który już wcześniej wspominał, że nie ma czasu i musi załatwić jakąś sprawę. Przez parę minut czekała, mając nadzieję, że chłopak wyjdzie do niej. W końcu okrążyła dom i weszła do kuchni. Pani Cydzikowa poinformowała ją, że Zenek opuścił poczekalnię i ruszył ścieżką. Ula wybiegła za nim, wołając go, lecz nigdzie go nie dostrzegła. Pobiegła więc do Pestki, mając nadzieję, że przyjaciółka coś poradzi. Pestka uznała, że Zenek prawdopodobnie poszedł do chłopców, lecz i tam go nie znalazły. Wyjaśniły, że doktor Zalewski miał odwieźć chłopaka do szpitala. Marian wzruszył obojętnie ramionami, mówiąc, że Zenek chciał się przecież od nich odczepić i nie powinni go szukać. Pestka czuła się zawiedziona. Przybysz wzbudził jej ciekawość i miała cichą nadzieję, że zostanie z nimi przez jakiś czas. Ula wróciła do domu, gdzie pani Cydzikowa oświadczyła jej, że ojciec pojechał do pacjenta i bardzo gniewał się na Zenka. Dziewczyna zjadła kolację, z żalem myśląc, że chłopak nie zaufał im, choć na to zasługiwali. strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 -

przygoda z lektury ten obcy