Przepiękna trasa z Kasprowego czerwonym szlakiem na Czerwone Wierchy. Pogoda sprzyjała, więc mogliśmy cieszyć się zapierającymi dech widokami. Zanim ruszyliś Download Zakopane 20.12.2015 Zachod slonca na Kasprowym Wierchu w Tatrach. Widok na Swinice i Orla Perc. Stock Photo and explore similar images at Adobe Stock. @yogi&ranger a nie przepraszam - wg wiki zaczyna sie od strony zachodniej od Zawratu (choc nie wiem czemu akurat od Zawratu bo droga dalej na Swinice i w sumie az do Przeleczy Swinickiej, nie jest wcale technicznie latwiejsza). Dopiero od Przeleczy do Kasprowego jest spacerek. Role Playing Life: W poemacie tym opowiedzieć chcę o wędrowcy, Co zdobył szczyt z Kasprowego Wierchu na Kopę Kondracką. Przeżył Z Kasprowego na Świnicę zimą. Na szczyt można wejść na kilka sposobów. Wyruszając z Hali Gąsienicowej, można podchodzić przez Zawrat lub przez Liliowe, albo od strony Tatr Zachodnich — zaczynając wycieczkę w Kuźnicach, przez Kasprowy Wierch. "To jeden z najlepszych zjazdów jaki miałem" Po zjeździe z Kasprowego Wierchu do Kuźnic największą atrakcją dla Alexa była dalsza jazda po chodniku w Widok spod Kasprowego Wierchu - po lewej wapienne skałki to Zawrat Kasprowy, po prawej Uhrocie Kasprowe kNJKHK. TATRY. Ponad sto osób wzięło udział w mszy świętej w intencji ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, która odprawiona została w niedzielę na szczycie Kasprowego świętą odprawił ojciec Tyberiusz Fot. Agnieszka SzymaszekOd 4 lat miłośnicy narciarstwa i Kasprowego Wierchu mszą świętą kończą sezon. Przybyli na nią narciarze, górale, turyści, przedstawiciele władz Zakopanego, Tatrzańskiego Parku Narodowego, TOPR, PKL, dawni wybitni alpejczycy, a także osoby, które wiele lat pracowały na starej kolejce. W pięknej scenerii i pełnym słońcu na szczycie, obok dzwonu, rozpoczęła się msza święta. Modlono się za ofiary ostatniej katastrofy, a także ze bliskich, którzy odeszli w ostatnich latach. Wspomniano także ratowników TOPR, którzy zginęli w ostatnich latach. Mszę świętą odprawił ojciec Tyberiusz, proboszcz parafii pod wezwaniem Św. Antoniego na Bystrem w Zakopanem. Po mszy wykonano pamiątkowe zdjęcie wszystkich uczestników. To także tradycja spotkania. Następnie organizatorzy zaprosili wszystkich na poczęstunek na tarasie kolejki. Inicjatorami spotkania byli Rafał Sonik i Marek Gajewski, którzy od kilku lat integrują środowisko Kasprowego Wierchu. Organizują spotkania dla seniorów - dawnych narciarzy, pracowników kolejki, ludzi zasłużonych dla Tatr i Zakopanego. Gdy dwa lata temu starą kolejkę wymieniano na nową, kupili linę nośną z "babci - kolejki". Pocięto ją na kilkaset kawałków. Te niezwykłe pamiątki otrzymują Ludzie Kasprowego. Podczas niedzielnego spotkania rozdawano linę tym, którzy do tej pory pamiątki nie otrzymali. Po południu goście przenieśli się do schroniska na Hali Kondratowej, gdzie odbyły się wspomnieniowe posiady. W tym małym schronisku systematycznie kilka razy w roku organizowane są Spotkania Ludzi Kasprowego Wierchu. (AGN) Świnica to szczyt położony na wysokości 2301 m w Tatrach Wysokich w otoczeniu trzech dolin: Gąsienicowej i Pięciu Stawów, a także Cichej na Słowacji. Oferuje piękne widoki, ale z pewnością nie jest to szlak dla początkującego turysty. Wymaga on bowiem trochę doświadczenia, obycia z ekspozycją i łańcuchami. Prędzej czy później zaczniesz o niej myśleć i nie będzie chciała Ci wyjść z głowy. Kiedy poczujesz, że jesteś gotowy, idź, bo na pewno nie pożałujesz! Czy Świnica to szczyt dla każdego? Opis szlaku Świnica - Zawrat W Internecie znajduje się już wiele opisów szlaku na Świnicę, dlatego nie chcieliśmy pisać kolejnego. Bardziej zależało nam na tym, aby opisać wędrówkę z perspektywy kogoś, kto pierwszy raz wybiera się na słynną górę. I szuka odpowiedzi na pytania czy poradzi sobie fizycznie i jakie trudności czekają go po drodze? Czy Świnica faktycznie jest taka straszna jak mówią niektórzy czy jest trochę inaczej. Czy może się tam wybrać każdy turysta? Dlaczego niektórzy bagatelizują ten szczyt zimą? No to lec goł! Droga do Murowańca przez Boczań czy Doliną Jaworzynki? Już na początku czeka na Ciebie dylemat, który szlak wybrać? Niebieski czy żółty? Pewnie większość wybrałaby ten krótszy, w tym przypadku jednak czasy przejść są takie same. Jak się później okaże szlak Kuźnice – Murowaniec będziemy mieć oklepany do tego stopnia, że z drzewami po drodze witamy się jak z dobrymi kumplami (niektóre nawet dostały imiona: „Gruby Benek” i „Chudy Zenek”). Wybór nie był łatwy, ale postawiliśmy na żółty szlak przez Dolinę Jaworzynki. Wędrówka z poprzedniego dnia w Tatrach Zachodnich na Starorobociański Wierch, dobrze nam zrobiła, bo szło się naprawdę lekko i zanim się obejrzeliśmy dotarliśmy do Przełęczy między Kopami. A potem to już wiadomo, po płaskim i schronisko! Po drodze tylko kwitnąca wierzbówka w Dolinie Gąsienicowej zatrzymała nas na krótką sesję. Planowane śniadanie na Murowańcu przełożyliśmy, bo widząc Kościelec, Świnicę i resztę „Brygady RR” stwierdziliśmy, że przerwę zrobimy bliżej gór. Idealnym miejscem okazała się okolica Zielonego Stawu, tuż przed rozwidleniem na Świnicką przełęcz i Karb. Herbata, bułka i kabanos, na deser czekolada. W takich okolicznościach to śniadanie bije wszystkie serwowane w hotelach pięciogwiazdkowych. Do tego cisza na szlaku. Jak się okaże później na górze ludzi będzie zdecydowanie więcej i czasem trzeba będzie poczekać w małej kolejce. Według prognoz tego dnia miało się przejaśnić około południa, dlatego mniej więcej o tej porze chcieliśmy być na szczycie. Niestety Świnica coraz bardziej kryła się w chmurach, a my przez całą drogę liczyliśmy na znaczną poprawę pogody. W drodze na Świnicką Przełęcz Im dalej w kierunku Przełęczy tym gęściej robi się na szlaku. Sporo ludzi wchodzi razem z nami, ale też kilka już schodzi, choć jest dopiero 9 rano. Po około godzinie drogi jesteśmy na Świnickiej Przełęczy. Szlak tu powoli, majestatycznie zmienia się z zielonego dywanu na ostre kamienie. Im wyżej tym trawy coraz mniej. Obowiązkowa przerwa na zdjęcia nie trwa zbyt długo, bo pogoda i widoczność nie rozpieszczają. Ruch na Przełęczy jest zdecydowanie większy i to z każdej strony. Ludzie schodzili już ze Świnicy, ale sporo osób szło z pobliskiego Kasprowego. Ruszamy na szczyt. Zaczynamy kamienistymi schodami ostro w górę, niby jest tu wyznaczony szlak, ale łatwo go ominąć co nie jest problemem, bo szybko można odnaleźć właściwą drogę. Dzięki temu, że szlak jest dosyć szeroki spokojnie można mijać się na szlaku i uniknąć przymusowych postojów. Po chwili zaczynają się wyczekiwane przez nas łańcuchy i drabinki. Niektórzy się ich boją, ale my zawsze powtarzamy, że one mają nam przecież ułatwiać, a nie utrudniać przejście trudniejszych fragmentów na szlaku. Dochodzimy do słynnego żlebu Batona, niby płasko, niby łatwo ale.. ślisko, dlatego zbieramy z ziemi łańcuch i trzymając się go idziemy jak po stole. Żleb kończy się i między skałami skręcamy w lewo o czym informuje nas czerwona strzałka. Tu pośród chmur zaczyna wyłaniać się panorama Doliny Pięciu Stawów. Dalej szlak zaczyna się lekko wznosić, nie jest niebezpiecznie, ale śliskie i kruszące się kamienie wraz z ekspozycją robią swoją robotę. Chyba trafiliśmy w odpowiednią godzinę z wejściem na szczyt bo nie mijamy zbyt dużo ludzi, a jak się później okaże, mijanki mogą sprawić spore problemy. Szczególnie dla osób, które czują się zbyt pewnie idąc wzdłuż przepaści. Kilkanaście metrów od szczytów Świnicy (tak, tak, szczytów, bo wierzchołki są dwa) mijamy rozgałęzienie w stronę Przełęczy Zawrat. Po kilku minutach jesteśmy na szczycie i nie widzimy nic. Mgła przysłoniła dosłownie wszystko, prognoza tym razem się nie sprawdziła, a szkoda. Przed nami był nadal chyba najbardziej wymagający odcinek szlaku, więc po chwili ruszyliśmy na Przełęcz Zawrat. Świnica - Przełęcz Zawrat [AKTUALIZACJA] Szlak ten został zamknięty w maju 2018 roku do odwołania z powodu obrywu skalnego i zniszczenia dużego fragmentu szlaku. Jest to dosyć trudny odcinek przy którym należy zachować szczególną ostrożność. Droga idzie ostro w dół i przy schodzeniu szczególnie przydają się tu łańcuchy. Cały czas towarzyszy nam znana od kilkudziesięciu minut przepaść, ale ostrożnie stawiając kroki przejście nie sprawia nam większych problemów. W pewnym momencie zauważamy przed sobą spory zator. Okazuje się, że dochodzimy do najtrudniejszego miejsca na trasie Świnica - Zawrat, czyli "kominka". Jest to długi blok skalny ubezpieczony łańcuchami i klamrami. Przy schodzeniu nie powinien on sprawić wielu trudności, no może oprócz długich kroków, które trzeba robić między klamrami. Końcówka to już całkiem szeroka ścieżka usypana małymi kamyczkami, które lubią usypywać się spod butów. Niezwykłe widoki na Zawracie W końcu docieramy do Przełęcz Zawrat. To tutaj zaczyna się najsłynniejszy i uznawany za najtrudniejszy szlak w Polsce - Orla Perć. Jak na złość dopiero na Przełęczy wyszło słońce i widoczność była o niebo lepsza niż na Świnicy. Naszym oczom ukazała się panorama Dolina Pięciu Stawów i Zadni Staw Polski, a dostrzec można także Krywań, Rysy czy Mały Kozi Wierch. Przełęcz Zawrat - Dolina Gąsienicowa Przed nami ostatni dosyć wymagający odcinek z Przełęczy Zawrat do Doliny Gąsienicowej. Pierwsze zejście tym szlakiem pamiętamy do dziś, choć od tego czasu już trochę minęło. Są miejsca, które zostają w pamięci na dłużej i to niewątpliwie jest jedno z nich. I te zakwasy następnego dnia też pamiętamy! Podczas zejścia z Zawratu, zwłaszcza na początku, trzeba zachować szczególną ostrożność i nie ma się co spieszyć ze stawianiem kroków. Jest kilka miejsc, gdzie łańcuchy nam to zdecydowanie ułatwią. Z Przełęczy można także zejść do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Ten szlak jest zdecydowanie mniej wymagający. Właśnie nim wybraliśmy się pierwszy raz na Zawrat. Jest on dosyć długi, ale bardzo malowniczy. Czy szlak na Świnicę jest trudny i dla każdego? Ciężko odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Podejście od strony Świnickiej Przełęczy wydaje się być szlakiem o umiarkowanym poziomie trudności. Osoby już trochę obyte z łańcuchami i ekspozycją, które chociażby weszły na Giewont czy Szpiglasowy Wierch, nie powinny mieć większych problemów z przejściem tego szlaku. Trochę więcej trudności możemy napotkać na szlaku Świnica - Zawrat. Na pewno nie jest to miejsce polecane osobom, które mają lęk wysokości czy przestrzeni. Wąskie ścieżki nad przepaścią mogą powodować przyspieszone bicie serca. Byliśmy świadkami jak niektórzy, właśnie w takich miejscach, nie byli w stanie zrobić kolejnego kroku. Trzeba też pamiętać, że wejście na Świnicę przez Zawrat, czy to z Doliny Pięciu Stawów czy z Murowańca, to dość długa i fizycznie wyczerpująca wędrówka. Piękna, ale także niebezpieczna Świnica Świnica to góra, która słynie również z wielu wypadków, w tym niestety także śmiertelnych. Cieszy się coraz większą popularnością, także wśród tych, którzy nie mają zbyt dużego doświadczenia. Świnica znajduje się stosunkowo blisko Kasprowego, gdzie można wjechać kolejką. Zdarza się, że dosyć spontanicznie staje się celem, ponieważ jest w miarę blisko. To jednak jest szlak, gdzie należy się odpowiednio przygotować, zaczynając od stosownego ubrania i obuwia, bo tutaj japonki czy sandały zdecydowanie nie zdadzą egzaminu. W okolicach masywu Świnicy w przeszłości dochodziło i wciąż dochodzi do wielu wypadków, a także samobójstw. Nie idź tam tylko dlatego, że znajomy tam był i dał sobie radę. Jeśli nie jesteś przekonany jak poradzisz sobie w trudnych warunkach, to poczekaj. Zdobądź trochę doświadczenia i kiedy będziesz gotowy, idź. Zanim pójdziesz na Świnicę zimą.. Świnica zimą potrafi być jeszcze bardziej wymagająca, ale także zdradliwa. To, że nie mieliście problemów ze zdobyciem góry latem, nie oznacza, że tak samo będzie z wejściem zimowym. Tutaj zdecydowanie trzeba mieć już wiedzę jak poruszać się w tym okresie w wysokich górach. Aby to zrobić warto wybrać się na podstawowy zimowy kurs turystyki, który przygotuje Cię do samodzielnych i bezpiecznych wypraw. To własnie tam uzyskasz niezwykle cenne informacje, między innymi o tym jak się ubrać zimą, jak posługiwać się czekanem, nauczysz się chodzić w rakach, jak hamować podczas upadku, jak poruszać się w terenie zagrożonym lawinami i jak zachować się w sytuacji kryzysowej. Nasze odczucia po zdobyciu Świnicy Po naszej letniej wędrówce na Świnicę zdecydowanie czujemy niedosyt. Kapryśna pogoda odebrała nam jakiekolwiek widoki, być może dlatego też nie odczuliśmy też ekspozycji w niektórych miejscach, bo nie mieliśmy szans nic zobaczyć. Wędrówka dla nas zdecydowanie do powtórzenia w lepszych warunkach pogodowych! Przejście odcinka Świnica - Zawrat to w naszym odczuciu dobry wstęp przed najtrudniejszym polskim szlakiem, Orlą Percią. A jakie są Wasze doświadczenia związane ze Świnicą? Zdobyliście ją już czy zaczynacie powoli o tym myśleć? -> Tatry -> Opisy szlaków NA GIEWONT (1894m) Z KUŹNIC PRZEZ KALATÓWKI I HALĘ KONDRATOWĄ Giewont Giewont, ze swoją charakterystyczną sylwetką przypominającą ''śpiącego rycerza'', a także 15-metrowym krzyżem wieńczącym wapienny wierzchołek, stanowi symbol nierozerwalnie związany z Tatrami, a w szczególności z Zakopanem. Bez wątpienia jest to szczyt, który przyciąga uwagę turystów w sposób szczególny. Wszystko to sprawia, że w sezonie letnim jego wierzchołek jest tłumnie oblegany, a korki tworzące się pod szczytem są częstym widokiem. Najpopularniejszy szlak na Giewont zaczyna się w Kuźnicach, nieopodal dolnej stacji kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Szlak znakowany jest na niebiesko i prowadzi brukowaną Drogą Brata Alberta. Początkowo towarzyszy nam zielony szlak na Kasprowy Wierch. Początek szlaku w Kuźnicach Rozstaj ze szlakiem na Kasprowy Wierch Podejście na Kalatówki Trasa wznosi się równomiernie i niezbyt uciążliwie. Po około 10 minutach w prawo odchodzi droga do klasztoru Albertynów, natomiast po lewej stronie mijamy klasztor sióstr Albertynek. Klasztor Albertynek - wejście Rozwidlenie ze szlakiem do klasztoru Albertynów Przy klasztorze znajduje się kasa TPN, a także rozwidlenie szlaków. Celem ominięcia Hotelu Górskiego na Kalatówkach trzeba wybrać szlak odbijający nieco w lewo. Rozstaj ze ścieżką obchodzącą Kalatówki Chcąc dojść do hotelu należy iść dalej drogą wznoszącą się teraz nieco stromiej pod górę. Tuż przed hotelem z prawej strony dochodzi znakowana na czarno Ścieżka nad Reglami. Z Polany Kalatówki otwiera się widok na Dolinę Bystrej. Widać stąd stację pośrednią kolejki linowej na Myślenickich Turniach oraz kursujące wagoniki. Hotel Kalatówki Kalatówki widziane z drogi omijającej hotel Kalatówki Idąc dalej schodzimy nieco w dół i wchodzimy w las, przez który prowadzi dosyć wygodny, aczkolwiek niezbyt szeroki chodnik. Przy niekorzystnej pogodzie należy uważać na wyślizgane kamienie. Podejście na Halę Kondratową Podejście na Halę Kondratową Połączenie z drogą dojazdową do schroniska Po około 35 minutach dochodzimy do rozległej Polany Kondratowej, na której położone jest niewielkie schronisko (1335 m). Dobrze jest tutaj odpocząc przed męczącym podejściem na Kondracką Przełęcz, leżącą blisko 400 metrów wyżej. Przy schronisku znajduje się rozstaj szlaków, znaki niebieskie prowadzą dalej na Giewont, natomiast ku Przełęczy pod Kopą Kondracką odbija szlak zielony. Dojście do schroniska Schronisko na Hali Kondratowej Panorama sprzed schroniska ku Przełęczy pod Kopą Kondracką Od schroniska szlak prowadzi początkowo łagodnie pod górę z widokami na Dolinę Kondratową i Przełęcz pod Kopą Kondracką. Przełęcz pod Kopą Kondracką Kondracka Przełęcz Z upływem czasu podejście staje się coraz bardziej strome. Droga przewija się ponad dnem niewielkiej kotlinki zwanej Piekłem. Nad kotlinką wznoszą się skaliste Kondratowe Baszty. Piekło i Kondratowe Baszty Najbardziej stroma część podejścia wiedzie zakosami. W okolicach ścieżki znajdują się niewielkie źródełka, które są nieocenione, gdy towarzyszy nam upał. Podejście na Kondracką Przełęcz Po ponad godzinie od schroniska dochodzimy do Kondrackiej Przełęczy (1725 m). Na przełęczy rozstaj szlaków. Znaki żółte sprowadzają w dół do Doliny Małej Łąki, natomiast w górę wspinają się grzbietem w kierunku Kopy Kondrackiej. Kondracka Przełęcz i Giewont Na szczyt Giewontu prowadzi szlak niebieski. Szlak przecina rumowisko skalne i po kilku minutach dociera do Wyżniej Kondrackiej Przełęczy. Małołączniak Dochodzi tutaj z lewej strony czerwony szlak z Doliny Strążyskiej. Dobrze stąd widać wapienny wierzchołek Giewontu. Giewont Niebieski szlak rozgałęzia się powyżej przełęczy. Na szczyt wchodzi się jego prawą odnogą, natomiast schodzi lewą. W końcowej fazie podejścia musimy pokonać kilka łańcuchów o niewielkiej skali trudności. W miejscu tym często tworzą się zatory i wejście na wierzchołek może przeciągnąć się w czasie. Pierwsze łańcuchy Łańcuchy Łańcuchy wyprowadzające na szczyt Po wejściu na szczyt należy bardzo uważać, ponieważ w kierunku północnym opada kilkuset metrowa przepaść. Dojście z Kuźnic, licząc bez odpoczynków, zajmuje ok. godz. Giewont jest prawie zawsze zapełniony turystami i ciężko tutaj znaleźć spokojny kąt na odpoczynek. Ze szczytu otwiera się wspaniała panorama na leżące poniżej Zakopane i całe Podhale, a także na Tatry Wysokie i Tatry Zachodnie. Od strony północnej szczyt podcięty jest imponującą, urwistą ścianą osiągającą do 600 metrów wysokości. Czerwone Wierchy Tatry Zachodnie Długi Giewont Na szczycie znajduje się 15-metrowy, metalowy krzyż, symbol Giewontu i Zakopanego, jeden z najczęściej wykorzystywanych motywów tatrzańskich. Krzyż na Giewoncie Zejście ze szczytu ułatwia ciąg łańcuchów, który sprowadza z powrotem na Wyżnią Kondracką Przełęcz. Zejście zajmuje około 10-15 minut. Zejście z Giewontu Łańcuchy zejściowe Zejście na Wyżnia Kondracką Przełęcz Aby nie schodzić tą samą drogą można zejść do Zakopanego przez Dolinę Strążyską lub żółtym szlakiem z Kondrackiej Przełęczy przez Dolinę Małej z Giewontu -> Tatry -> Opisy szlaków I nadszedł ten dzień! Świnica czeka. Było wiele wątpliwości, rozterek, myśli czy dam radę, analizowanie szlaków i oglądanie zdjęć ale kto nie próbuje… Ruszyliśmy z Kasprowego – wyjeżdżając kolejką (więc trochę poszliśmy na łatwiznę) ale mieliśmy ograniczony czas, a poza tym mięśnie po wędrówce dzień wcześniej [o której możecie przeczytać tutaj] jeszcze się nie zregenerowały. Droga prosta – dosłownie. Idziemy czerwonym szlakiem (skręcając z kolejki w lewo) wprost na Świnicę. Mijamy Beskid, Liliowe i docieramy na Świnicką Przełęcz. Tutaj doskonale widać ogrom szczytu. Stoimy nieco w dole, a nad nami pręży się Świnica. Rzut okiem co nas czeka i idziemy ostro w górę. Początkowo do pokonania wysokie stopnie skalne, ale potem droga nieco łagodnieje i są momenty zupełnie płaskie. Oczywiście pojawiają się też łańcuchy – czasami pomagają przy wspinaczce, czasami asekurują przy wąskich przejściach. Dopisywała nam pogoda ale też i ruch na szlaku – było praktycznie pusto, co “na łańcuchach” jest ogromnym plusem. Nie wyobrażam sobie tam kolejek, przepuszczania się i trzymania łańcucha jednocześnie przez kilka osób. To samo tyczy się pogody – łatwo poślizgnąć się na suchych kamieniach, a co dopiero podczas deszczu. Byłam tak podekscytowana tym gdzie jestem, że nawet nie miałam głowy do robienia zdjęć. Odetchnęłam dopiero na szczycie, chociaż perspektywa schodzenia spowodowała jeszcze większy stres niż wchodzenie. Niby jestem ale już chcę schodzić, niby ładne widoki ale co tam panoramy skoro pojawia się pytanie “Jak ja stąd zejdę?”. No i tak ta Świnica trochę mi umknęła i dobrze, że mam jakieś zdjęcia bo przynajmniej dzięki nim wiem, że tam była;) Przy schodzeniu był już nieco większy ruch i w każdym eksponowanym miejscu robiły się kolejki. W głowie miałam tylko jedno “Jak dobrze, że ja już schodzę”. Dodatkowo nad szczytem zaczęły głębić się chmury więc nie wiem czy wszyscy mieli tak ładne widoki, jak my. Szłam i zastanawiałam się czego się spodziewałam, a co dostałam. Strach ma wielkie oczy. Nie było, aż tak trudno, jak to niektórzy opisywali. Fakt – to nie jest łatwa trasa i chyba nie powinno się ją porównywać do łańcuchów wokół Giewontu bo to jednak inny stopień asekuracji. Żałowałam tylko jednego – nie wzięłam rękawiczek. Łańcuchy zimne, brudne, czasami obijałam dłonią o skały. Nie było łatwo ale dałam radę bez większych problemów. Tutaj chyba większą robotę robi głowa niż nogi. Bardziej liczy się nastawienie i zdrowy rozsądek, niż siła mięśni. Cały stres zszedł w momencie postawienia nogi na Przełęczy Świnickiej, ale nie oznaczało to końca naszej wędrówki. Teraz wracaliśmy na Liliowe i zielonym szlakiem odbiliśmy do Doliny Gąsienicowej. Stres i zmęczenie zrobiły swoje. Droga choć łatwa ciągnęła się w nieskończoność, aż pod samym Murowańcem pomyliliśmy ścieżki i zamiast do Schroniska skręciliśmy na Czarny Staw Gąsienicowy. Te kilkanaście dodatkowych metrów nie przysporzyło uśmiechów bo myśleliśmy tylko o dobrym obiedzie i odpoczynku. O dziwo w Schronisku tłumów nie było, ale czekanie godzinę na moje knedle ze śliwkami było, jak gwóźdź do trumny. Perspektywa jeszcze przynajmniej 1,5 godz wędrówki i powrót z Zakopanego do domu nie cieszyło. No ale nie było co narzekać. Za plecami prężyła się zdobyta Świnica więc duma rozpierała;) Ostatnie kilometry niebieskim szlakiem z Przełęczy Między Kopami do Kuźnic wkurzały coraz bardziej. Bolały mnie kolana, stopy, ogólnie chyba wszystko i chciałam już siedzieć w samochodzie. Nawet perspektywa korków przy wyjeździe ze stolicy Tatr nie robiła na mnie wrażenia. Wbrew pozorom nie przeszliśmy dużo, bo “tylko” 12 km, ale czasowo to prawie 8 godz. Jestem dumna, Orla Perć “liźnięta” po raz drugi, może kiedyś uda przejść się całą. Szlak na Świnicę przez Zawrat to dość długa i wyczerpująca wycieczka, ale oferująca rozległe, widoki, od dawien dawna zaliczane do tatrzańskiej klasyki. Jako że droga na szczyt prowadzi przez trudny, wysokogórski teren, miejscami silnie eksponowany, to wymaga wcześniejszego obycia na łatwiejszych szlakach. Nie chcę tu na wstępie nikogo straszyć, bo należę do osób, które uważają, iż wszystkie szlaki turystyczne w Tatrach są dla ludzi, a co za tym idzie: wszystkie napotkane trudności są do przejścia, chcę jednak uczulić osoby bojące się przepaści i niepewne swoich umiejętności, by dobrze przemyślały swoje wyjście na ten szlak. Zwłaszcza, że w przypadku załamania pogody czy oblodzeń trudności znacznie wzrastają! Przy suchej skale nie miałam żadnych problemów z przejściem tej trasy, jednak nie każdy czuje się w skale równie swobodnie. Tak to już jest – dla jednych Świnica to „pikuś”, dla innych spore wyzwanie, dlatego ważne jest, by być świadomym własnych możliwości, a także ograniczeń. Liczba wypadków w rejonie Świnicy i Zawratu, również tych śmiertelnych, należy (obok Orlej Perci, Rysów i Giewontu) do najwyższych w polskiej części Tatr… Dodam, że szlak na Świnicę przez Zawrat to świetny trening, a może nawet próba generalna przed wyruszeniem na Orlą Perć. Zresztą, odcinek łączący przełęcz Zawrat z wierzchołkiem Świnicy nazywany jest nawet Małą Orlą Percią. . TRASA: Kuźnice – Hala Gąsienicowa – Czarny Staw Gąsienicowy– Zmarzły Staw Gąsienicowy – Zawrat – Świnica – Przełęcz Świnicka – Przełęcz Liliowe – Beskid – Kasprowy Wierch – Myślenickie Turnie – Kuźnice CZAS: 9 h 30 min (średni czas przejścia bez odpoczynków) TRUDNOŚCI: Znaczne trudności zaczynają się powyżej Zmarzłego Stawu i ciągną się aż do Świnickiej Przełęczy. Trzeba liczyć się też z ekspozycją – kilka razy szlak prowadzi blisko urwiska. Spora ilość łańcuchów i klamer ułatwia pokonanie najtrudniejszych miejsc. Uwaga, od czerwca 2021 r. szlak turystyczny na odcinku Zawrat – Świnica jest jednokierunkowy, nie będzie więc możliwości zejścia ze Świnicy na Zawrat. SUMA PRZEWYŻSZEŃ NA TRASIE: 1650 metrów DYSTANS: 19 km RELACJE: Nieszczęście na Zawracie, Z Zawratu na Świnice plus kozice . . ODCINEK TRASY: KUŹNICE – PRZEŁĘCZ MIĘDZY KOPAMI – HALA GĄSIENICOWA – CZARNY STAW GĄSIENICOWY szlak niebieski bądź żółty i niebieski czas: 2 h 30 min Nasza wycieczka zaczyna (i kończy się) w Kuźnicach (1010 m gdzie dojeżdżają liczne busy z Zakopanego. Po wykupieniu biletu wstępu do TPN stajemy przed wyborem szlaku na Przełęcz między Kopami: niebieski przez Boczań – ociupinkę dłuższy, ale też łagodniejszy, oferuje widoki zarówno na stronę Doliny Jaworzynki, jak i na Dolinę Olczyską. żółty przez Jaworzynkę – z początku prowadzi niemal płasko przez malowniczą polanę z zabytkowymi szałasami pasterskimi, później dość stanowczo zdobywa wysokość. Na Przełęczy między Kopami, zwanej Karczmiskiem (1499 m oba warianty schodzą się i już za niebieską farbą prowadzą do Hali Gąsienicowej i schroniska Murowaniec, skąd pół godziny łatwego i stosunkowo łagodnego marszu dzieli nas od brzegu Czarnego Stawu Gąsienicowego. Tam zaczyna się właściwe podejście na Zawrat. Dokładny opis tego odcinka wraz z opracowanymi panoramami znajdziesz w osobnym wpisie – Hala Gąsienicowa i Czarny Staw Gąsienicowy. Hala lewej Kozi Wierch, na środku charakterystyczny spiczasty Kościelec i Świnica z prawej. Czarny Staw Gąsienicowy. Szlak na Zawrat okrąża jeziorko z lewej strony. ODCINEK TRASY: CZARNY STAW GĄSIENICOWY – ZMARZŁY STAW GĄSIENICOWY – ZAWRAT szlak niebieski czas: 2 h Niebiesko znakowana ścieżka wpierw okrąża staw, przecinając podnóża Granatów, po czym pokonuje spory (ok. 150-metrowy) próg skalny zamykający od północy wyżej położony kocioł Zmarzłego Stawu. Szlak wiedzie zakosami po rumowisku, po czym dochodzi pod skalną stromą grzędę, którą pokonujemy bez ubezpieczeń. Miejsce nie jest trudne, choć wymaga podpierania się rękami. Wkrótce potem osiągamy miejsce widokowe nad Zmarzłym Stawem, skąd doskonale widać Zawrat i dalszą część szlaku na przełęcz. Ten z początku prowadzi licznymi zakosami bez żadnych trudności, sukcesywnie zdobywając kolejne metry w pionie. Wpinamy się ku przełęczy, mając po prawej stronie Zawratowy Żleb, którym wiedzie obecnie zimowy wariant trasy. Kiedyś Zawratowym Żlebem chodziło się również latem, jednak niestabilne, a przez to mało wygodne i bezpieczne dno żlebu stało się przyczynkiem do wytyczenia szlaku na sąsiednich skałach. Wkrótce dochodzimy do skalnej grzędy opadającej z Małego Koziego Wierchu, którą kluczyć będziemy aż na samą przełęcz. Szlak miejscami jest bardzo wąski i prowadzi blisko przepaści, ale praktycznie cała grzęda ozdobiona jest łańcuchami i klamrami, więc jest się czym wspomagać. Droga na Zawrat jest trudna, ale nie hardkorowa. Przy suchej skale, największym niebezpieczeństwem są chyba mijanki z ludźmi złażącymi z góry. W wielu miejscach jest bardzo wąsko, a do przepaści bardzo blisko, więc niejednokrotnie trzeba „przytulić” się do skały, by puścić kogoś przodem. Wchodziłam na Zawrat wiele razy i lubię trasę od strony Gąsienicowej. Przy optymalnych warunkach idzie się tam całkiem sprawnie, lecz złe warunki w połączeniu ze sporym ruchem oraz ekspozycją już nie raz przyczyniły się do tragedii. Pamiętaj, że trudności bardzo wzrastają przy deszczu lub oblodzeniu. Ścieżka za Zawrat z Doliny Gąsienicowej jest naprawdę stroma i znacznie lepiej podchodzi się nią do góry niż schodzi w dół. Więc apeluję do tych, którzy się jeszcze zastanawiają, w którym kierunku przejść szlak – łatwiej i bezpieczniej jest wejść na Zawrat od strony Doliny Gąsienicowej. Zresztą to samo dotyczy późniejszego odcinka na Świnicę, który lepiej pokonać od strony Zawratu niż na ten Zawrat później schodzić. W razie nagłego pogorszenia pogody należy ewakuować się z Zawratu do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów, gdzie schodzi całkiem łatwy, na długim odcinku wyścielony kamiennymi stopniami, niebieski szlak. Tuż pod Zawratem, w skalnej półce Zawratowej Turni, widzimy figurę Matki Bożej umieszczonej tu przez księdza Gadowskiego (budowniczego Orlej Perci). Z Przełęczy Zawrat (2159 m) rozciąga się fenomenalna panorama na Dolinę Pięciu Stawów i okalające ją szczyty, widoki na stronę Doliny Gąsienicowej są bardzo ograniczone. Opis szlaków na Zawrat (z obu stron) z opracowanymi panoramami znajdziesz w osobnym poście – Przełęcz Zawrat. Po wyjściu na próg odsłania się w końcu nieograniczony widok na Zawrat. Szlak prowadzi skałami po lewej stronie Zawratowego Żlebu. Panorama znad Zmarzłego Stawu Gąsienicowego Pierwsze łańcuchy na skalnej grzędzie. Wąską skalną półkę pokonujemy z pomocą klamer. Łańcuchy towarzyszą nam niemal na samą przełęcz. Najtrudniejsze miejsce w podejściu na Zawrat. Trzeba pogimnastykować się na gładkiej skale. Ostatnie metry na przełęcz. ODCINEK TRASY: ZAWRAT – ŚWINICA szlak czerwony czas: 1 h od czerwca 2021 r. szlak na odcinku Zawrat- Świnica jest jednokierunkowy i możliwy do pokonania tylko w opisywanym kierunku Skoro już ogarnęliśmy przełęcz, to czeka nas teraz kolejne wyzwanie pod postacią Małej Orlej Perci, jak potocznie nazwano czerwony szlak łączący Zawrat i Świnicę. Nazwa całkiem trafnie obrazuje czekające nas trudności. Początek szlaku nijak nie zapowiada specyfiki tej trasy. Ot zwykła ścieżka, która lekko obniża się, prowadząc poniżej Zawratowej Turni. Nie ma co się przyzwyczajać, bo szlak szybko nabiera charakteru i w zasadzie do samego szczytu towarzyszyć nam będą większe bądź mniejsze trudności. Przekroczenie żlebu spadającego spod Niebieskiej Turni i trawers pod skalnymi ścianami Gąsienicowej Turni otwiera pulę skalnych komplikacji. Ścieżka jest wąska i w wielu miejscach prowadzi tuż nad przepaścią (po stronie Pięciu Stawów), lecz dla sprawniejszego i bezpieczniejszego przejścia zamontowano całe ciągi łańcuchów i kilka klamer. Dalej szlak pnie się stromo pod górę (łańcuchy) i dochodzi do charakterystycznego komina, gdzie zamontowano łańcuch oraz drabinkę z klamer. Jest to chyba najtrudniejsze miejsce na tym odcinku: nie dość, że jest stromo, to na dodatek klamry są umocowane troszkę za rzadko. Dla niektórych takie połączenie bywa mocno kłopotliwe, toteż często „lubią” robić się tutaj zatory. A przynajmniej tak było, kiedy szlak był jeszcze dwukierunkowy i pełen ludzi idących od strony Kasprowego Wierchu. Po wprowadzeniu jednego słusznego kierunku, problem związany z niebezpiecznymi mijankami powinien się rozwiązać. Kolejne łańcuchy wyprowadzają do grani w pobliżu Gąsienicowej Przełączki. Świetne widoki na Dolinę Pięciu Stawów, zwłaszcza jej górne piętro zwane Dolinką pod Kołem, gdzie umościł się Zadni Staw Polski, umilają nam wędrówkę na wierzchołek. Tuż pod szczytem dochodzimy do skrzyżowania ze szlakiem wiodącym ze Świnickiej Przełęczy – za chwilę będziemy nim schodzić. Tymczasem czeka nas jeszcze krótkie, acz wymagające podejście: perć wspina się wąską, dość eksponowaną granią na główny wierzchołek Świnicy. W jednym miejscu szlak sprawia kłopoty osobom niskim, bowiem pokonać trzeba dość wysoką i słabo urzeźbioną skałę. Ten ostatni, wyprowadzający na szczyt odcinek jest mocno korkogenny, właśnie ze względu na nieszczęśliwie zawieszone łańcuchy. Trzeba mocno się na nich podciągać albo zwyczajnie w świecie ominąć ten trudniejszy odcinek z lewej strony po głazach. Podejście na Świnicę jest nieco trudniejsze od szlaku na Zawrat z Doliny Gąsienicowej. Jest kilka miejsc, gdzie poruszamy się o krok od przepaści, co z pewnością robi wrażenie, ale po to właśnie zamontowano łańcuchy, byśmy w tę przepaść nie wpadli. Szlak na Świnicę przez Zawrat trzeba obiektywnie uznać za trudny. Mnie osobiście nie sprawił większych problemów, ale pamiętaj, że mówię tu o przejściu szlaku latem, w optymalnych warunkach, tj. przy suchej skale. Trudności techniczne nie są w moim odczuciu wielkie, one tylko się takie wydają w otoczeniu przepaścistego terenu. Jeśli jesteś osobą sprawną, nie masz większych lęków psychicznych (tzw. wrażliwości na ekspozycję, lęków przestrzeni czy innego dziadostwa) i wyczekasz na stosowną pogodę to dasz radę! Trawers poniżej Zawratowej Turni z widokiem na Zadni Staw Polski. Pierwsze łańcuchy Panorama z okolic Zawratu. Taki widok towarzyszyć nam będzie w trakcie zdobywania Świnicy. Zbliżenie na Walentkowy i Kopy Liptowskie Ścieżka podcięta jest niezłym urwiskiem… Zejście skalną rynną. To samo miejsce widziane z drugiej mańki… … i z nieco niższej perspektywy. Komin – najtrudniejsze miejsce na szlaku. W kominie zamontowane są łańcuchy oraz klamry. Komin z góry. Chwila wytchnienia. Łańcuchy tuż pod krzyżówką ze szlakiem czerwonym ze Świnickiej Przełęczy. Ostatnie trudności przed szczytem. Trzeba się tu trochę powyginać lub nieco niżej odbić w lewo i ominąć łańcuchy po dobrze urzeźbionej skale. Szczyt Świnicy Świnica, dobrze widziana z Zakopanego, jest najwyższym szczytem w bezpośrednim sąsiedztwie miasta. Nie dziwi więc, że od dziesięcioleci ściągają nań rzesze piechurów, żądnych wrażeń i kapitalnej panoramy. Świnica leży w głównej grani Tatr Wysokich, przerasta sąsiadujące szczyty o 100 – 150 metrów i wznosi się nad trzema dolinami: Gąsienicową, Pięciu Stawów Polskich oraz Cichą, co gwarantuje rozległe i ciekawe panoramy. Pierwsze znane wejście odbyło się w 1867 roku (M. Sieczka), a po 40 latach J. Maślanka samotnie zdobył szczyt zimą. Na początku XX wieku planowano wybudować kolejkę na Świnicką Przełęcz, ale na szczęście na planach poprzestano. Panorama ze Świnicy na Tatry Wysokie Panorama ze Świnicy w stronę Tatr Zachodnich Zbliżenie na Tatry Zachodnie ODCINEK TRASY: ŚWINICA – ŚWINICKA PRZEŁĘCZ szlak czerwony czas: 50 min Ze szczytu schodzimy skalną grzędą z powrotem do rozdroża szlaków pod szczytem. Znaki czerwone sprowadzają nas stosunkowo szeroką, skalną rynną (ciągi łańcuchów) do małego wcięcia skalnego zwanego Wrótkami. Po przejściu przez Wrótka na drugą stronę skalnej grzędy czeka nas trawers Żlebu Blatona. Miejsce nie wygląda na trudne i ciąg łańcuchów zdaje się wisieć na marne, lecz absolutnie nie należy bagatelizować tego miejsca z racji tego, że ów żleb podcięty jest pionowym urwiskiem. Wystarczy małe oblodzenie, poślizgnięcie na łacie śniegu bądź kruszywie, by wylądować dobrych kilkaset metrów niżej, wiadomo w jakim skutkiem. Nazwa żlebu wzięła się od nazwiska profesora Jana Blatona, który niedługo po II wojnie światowej spadł w tym miejscu w przepaść. Za Blatonem ścieżka odbija na lewo i kluczy po skalistym zboczu, sukcesywnie wytracając wysokość. Wkrótce dochodzimy do niedużej rynny, której pokonanie ułatwia łańcuch. Dalsze zejście nie sprawi już kłopotów technicznych – strome, lecz łatwe zakosy (w dużej mierze wybrukowane kamiennymi stopniami) sprowadzają na Świnicką Przełęcz (2051 m Po więcej zdjęć z tego odcinka odsyłam do wpisu – Świnica z Kasprowego Wierchu. Zejście ze szczytu wygląda imponująco… …ale nie jest tak trudne, na jakie wygląda. Przejście przez Wrótka Ostatnie metry przed Świnicką Przełęczą. Na pierwszym planie Pośrednia Turnia. Z prawej Zielona Dolina Gąsienicowa. ODCINEK TRASY: PRZEŁĘCZ ŚWINICKA – PRZEŁĘCZ LILIOWE – BESKID – KASPROWY WIERCH szlak czerwony czas: 45 minut Nasza trasa prowadzi głównym grzbietem Tatr, co gwarantuje kapitalne widoki na wszystkie strony świata. Ze Świnickiej Przełęczy idziemy niemal zupełnie płasko, po dużych i całkiem wygodnych skalnych blokach. Szlak trawersuje południowe zbocze Pośredniej Turni i mija wierzchołek Skrajnej Turni. Z jednej strony człowiek jest już zmęczony i dziękuje w myślach za niemal płaską ścieżkę, z drugiej strony szkoda tych szczytów, ostatnich w grani Tatr Wysokich, bowiem po chwili docieramy do Przełęczy Liliowe (1952 m), która uważana jest za granicę pomiędzy Tatrami Wysokimi a Zachodnimi. Szybko wdrapujemy się na Beskid (2012 m mało wybitny, ale ze względu na bliskość Kasprowego Wierchu oblegany dwutysięcznik. Rozciąga się z niego piękna panorama na Kasprowy, Giewont, Czerwone Wierchy i resztę Tatr Zachodnich na dalszym planie. Z drugiej strony doskonale prezentuje się otoczenie Doliny Gąsienicowej z groźną sylwetką Świnicy na czele. Następnie nieznacznie obniżamy się do siodła Suchej Przełęczy (1950 m by po chwili wspiąć się na wywołujący skrajne emocje (przez słynną kolejkę i związane z nią tłumy przypadkowych turystów) Kasprowy Wierch (1987 m Ten odcinek grani opisałam szczegółowo we wpisie Granią z Kasprowego Wierchu na Świnicką Przełęcz, gdzie znajdziesz mnóstwo podpisanych panoram oraz opisy szlaków dojściowych w tym rejonie. Świnica oraz Świnicka Przełęcz ze zboczy Pośredniej Turni. Trawers Pośredniej Turni. Liliowe, Beskid, Kasprowy Wierch, Giewont oraz Babia Góra na ostatnim planie. Liliowe oraz Beskid (ten zacieniony). Panorama z Beskidu Zejście z Beskidu ku Kasprowemu. ODCINEK TRASY: KASPROWY WIERCH – MYŚLENICKIE TURNIE – KUŹNICE szlak zielony czas: 2 h 20 min Kamienne stopnie sprowadzają nas w kierunku Myślenickich Turni, gdzie znajduje się stacja przesiadkowa kolejki. Z początku perć trzyma się blisko skraju Goryczkowego Kotła, wiodąc wzdłuż linii kolejki krzesełkowej, z czasem odbija bardziej na prawo, zbliżając się do charakterystycznych skał Suchej Czuby. Po minięciu Myślenickich Turni (1360 m) szlak łagodnieje, zmienia się w szeroki trakt. Mija Kasprową Polanę z ciekawym widokiem na świętą górę narciarzy i dnem Kasprowej Doliny wyprowadza do Kuźnic, skąd odchodzą busy do Zakopanego. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ulżyć swoim kolanom (trochę mniej portfelowi) i skorzystać z kolejki gondolowej, która w 12 minut przetransportuje nas z Kasprowego Wierchu wprost do Kuźnic. Szczegółowy opis szlaku na Kasprowy Wierch w linku. Z Kasprowego Wierchu na Tatry Wysokie. Z Kasprowego na Tatry Zachodnie. . ALTERNATYWNE SZLAKI DO KUŹNIC Oczywiście nie ma przymusu drałowania granią aż na Kasprowy Wierch (choć spacer czerwonym szlakiem należy do przyjemnych), bowiem po drodze mijamy aż 3 warianty doprowadzające do Hali Gąsienicowej i dalej do Kuźnic: Czarny szlak ze Świnickiej Przełęczy (1 h 20 min + 1 h 30 min) – Obniża się zboczem Pośredniej Turni ku Zielonej Dolinie Gąsienicowej. W górnej części ścieżka jest dosyć wąska, miejscami eksponowana i przecina skalne głazowisko (brak żelastwa), toteż przy oblodzeniu bezpieczniej wybrać łagodniejszy wariant przez Liliowe. Dokładny opis tego wariantu tutaj. Po drodze piękne widoki na Kościelce oraz stawy w Zielonej Dolinie Gąsienicowej. Zielony szlak z Liliowego (1 h 10 min + 1 h 30 min) – Zupełnie prosta ścieżka sprowadzająca zboczem Beskidu. Oferuje widoki na otoczenie Doliny Gąsienicowej. Żółty szlak z Suchej Przełęczy (1 h 10 min + 1 h 30 min) – prościutki szlak sprowadzający zboczem Beskidu, wzdłuż krzesełkowej linii kolejki. Oferuje widok na otoczenie Doliny Gąsienicowej. Opis szlaku w wersji zimowej we wpisie – Kasprowy i Beskid zimą. Przeczytaj też: ŚWINICA Z KASPROWEGO WIERCHU ORLA PERĆ SZLAK NA ZAWRAT Z ZAWRATU NA KOZIĄ PRZEŁĘCZ KOŚCIELEC HALA GĄSIENICOWA I CZARNY STAW GĄSIENICOWY KASPROWY WIERCH ŚWINICA PRZEZ ZAWRAT – INFORMACJE PRAKTYCZNE Bus do Kuźnic kosztuje 3 zł. Jeździ z PKS-u przez Aleje 3 Maja, ul. Zamoyskiego, Rondo Kuźnickie od rano (w sezonie bywają też kursy wcześniejsze) do późnego wieczora. Droga do Kuźnic jest dostępna tylko dla pojazdów uprzywilejowanych – czyli nie dla turystów. Pozostaje bus albo spacer z buta (ok. 45 minut z centrum Zakopanego, ok. 30 min z Ronda Jana Pawła II). Bilet do TPN kosztuje: 7 zł normalny, 3,5 zł ulgowy. Świnica ze względu na lokalną kulminację wysokości i sporo żelastwa przyciąga pioruny. W razie burzy trzeba jak najszybciej zejść do przełęczy. Na stronie PKL znajdziecie wszystkie ceny, zniżki i godziny kursowania kolejki. Kolejka kursuje od do (w okresie wakacyjnym). Czas przejazdu wynosi 12 minut. Kolej kursuje co 10 minut, a w razie gorszych warunków atmosferycznych co 30 min. Sprzedaż biletów powrotnych kończy się zawsze 2 godziny przed ostatnim kursem kolejki i to ważna informacja dla tych, co planują zakończyć wycieczkę zjazdem do Kuźnic. Szlak z Zawratu na Świnicę jest obecnie jednokierunkowy, a zatem nie ma opcji, by przejść z Kasprowego Wierchu na Zawrat. Deszcz/mgła/oblodzenia/śnieg znacznie wzmagają trudności na szlaku. Górskie pozdro, Madzia / Wieczna Tułaczka . .

wejscie na swinice od kasprowego wierchu